Skip to main content

Na początku maja 2026 roku Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) opublikowała najnowszą edycję raportu Energy Technology Perspectives. Publikacja ta ukazuje się co kilka lat i stanowi jedno z najbardziej kompleksowych opracowań dotyczących globalnego rynku czystych technologii energetycznych — od samochodów elektrycznych, przez fotowoltaikę, po wodór i CCUS. Pokazuje niejako, jak może przebiegać dekarbonizacja w poszczególnych sektorach.  Postanowiłem przyjrzeć się najważniejszym wnioskom, bo dane z tego raportu dość jednoznacznie pokazują, jak bardzo zmienił się krajobraz energetyczny na przestrzeni ostatniej dekady.

W niniejszym artykule odpowiem na kilka kluczowych pytań:

  • Jak duży jest dziś rynek czystych technologii i jak szybko rośnie?
  • Które technologie dominują, a które wciąż pozostają w tyle?
  • Dlaczego dekarbonizacja to coraz bardziej gra geopolityczna?
  • Co oznacza dominacja Chin w łańcuchach dostaw czystych technologii

1,2 biliona dolarów — i to dopiero początek

Łączna globalna wartość rynkowa czystych technologii energetycznych osiągnęła w 2025 roku blisko 1,2 biliona dolarów (USD), rosnąc średnio 20% rocznie przez ostatnią dekadę . Dla porównania – to mniej więcej tyle, ile wynosi roczny PKB Holandii.

Co ważniejsze, IEA prezentuje dwa scenariusze rozwoju tego rynku do 2035 roku. W scenariuszu obecnych polityk (CPS – Current Policies Scenario) wartość rynku podwaja się do około 2 bilionów USD – co jest porównywalne z całym globalnym rynkiem ropy naftowej w 2025 roku. W scenariuszu deklarowanych polityk (STEPS – Stated Policies Scenario), uwzględniającym ambicje ogłoszone przez rządy, wartość ta sięga 3 bilionów USD .

Proszę sobie wyobrazić, że rynek czystych technologii – który dekadę temu był niszowy – zrównuje się z rynkiem paliwa napędzającego globalną gospodarkę od ponad stu lat. To nie jest prognoza z zielonego think tanku; to twarde dane IEA, organizacji, którą trudno posądzić o nadmierny optymizm klimatyczny. Można więc zakładać, że w nadchodzącej dekadzie zielone technologie przewyższą ropę naftową.

 Kto ciągnie ten wzrost? Samochody elektryczne – i reszta

Odpowiedź na pytanie, co napędza ten rynek, jest dość jednoznaczna: samochody elektryczne stanowią około trzech czwartych całej wartości rynku czystych technologii, i to we wszystkich analizowanych scenariuszach . To potężna dominacja jednego segmentu, która ma swoje konsekwencje – zarówno pozytywne, jak i ryzykowne.

Z jednej strony, elektromobilność okazała się technologią, która najszybciej przeszła od prototypu do masowego rynku. Ceny baterii spadły o 75% w ciągu ostatniej dekady , co fundamentalnie zmieniło kalkulację ekonomiczną i samochód elektryczny stał się realną alternatywą rynkową. To pokazuje, że odejście od paliw kopalnych w kontekście transportu (na razie przynajmniej osobowego, chociaż są dane, że transport towarowy też zaczyna sobie radzić) jest możliwe.

Z drugiej strony, taka koncentracja wzrostu w jednym segmencie oznacza, że wiele jest do zrobienia w pozostałych obszarach – dodatkowo jest to technologia, która powinna być po prostu redukowana na rzecz transportu zbiorowego jako zdecydowanie bardziej ekologicznej alternatywy. Oczywiście gdyby nie ten wzrost prawdopodobnie nie doszłoby do przełomu w elektryfikacji transportu towarowego, niemniej należy o tym pamiętać.

 Energia z wiatru i słońca – tańsza niż węgiel i gaz

W obszarze generacji energii sytuacja wygląda optymistycznie. Według IEA, około 80% globalnej produkcji energii z fotowoltaiki i turbin wiatrowych działa przy kosztach LCOE (- Levelised Cost of Energy) niższych niż elektrownie węglowe czy gazowe .To zdanie warto przeczytać dwa razy. Nie chodzi o to, że OZE są „prawie konkurencyjne” – one są po prostu tańsze. Oczywiście, należy mieć świadomość, że koszty wyrównane nie uwzględniają wszystkich aspektów systemu energetycznego (stabilność, magazynowanie, sieci), ale sam fakt, że 80% mocy OZE bije paliwa kopalne kosztowo, jest bardzo istotne. Oczywiście nie oznacza to, że mix 100% OZE jest prosty czy dzisiaj wykonalny, niemniej mamy przestrzeń (szczególnie w Polsce w przypadku inwestycji w sieci przesyłowe) na dalszą dekarbonizację

 Wodór i CCUS – duży wzrost, mała baza

Dwa segmenty, na które warto zwrócić uwagę, to wodór niskoemisyjny i wychwyt i składowanie dwutlenku węgla (CCUS – Carbon Capture, Utilization and Storage). Inwestycje w wodór niskoemisyjny osiągnęły raptem 8 miliardów USD w 2025 roku, rosnąc o 80% rok do roku . Z kolei inwestycje w CCUS wzrosły 15-krotnie od 2020 roku, przekraczając 5 miliardów USD w 2025 .

Brzmi imponująco? I tak i nie. 80% wzrost roku do roku to świetna dynamika, ale 8 miliardów dolarów przy rynku wartym 1,2 biliona to wciąż ułamek procenta. CCUS z kolei – mimo 15-krotnego wzrostu – pozostaje technologią, która nie udowodniła jeszcze swojej skalowalności na poziomie, jakiego wymaga globalna dekarbonizacja przemysłu ciężkiego.

W mojej ocenie póki co możliwości wodoru są wciąż mocno ograniczone – i szukałbym zastosowań na pewno nie tam gdzie próbują go pchać (ogrzewanie, transport publiczny). A to dlatego, że pomiędzy dynamiką wzrostu a realnym wpływem na globalny miks energetyczny jest jeszcze spora przepaść.

 Paliwa niskoemisyjne – dojrzałe biopaliwa kontra „paliwa przyszłości”

Rynek paliw niskoemisyjnych rośnie z 215 miliardów USD (2025) do szacowanych 390 miliardów USD w 2035 roku – co stanowiłoby 20% łącznego rynku diesla i benzyny w transporcie. Problem polega na tym, że około 60% tego wzrostu pochodzi z dojrzałych biopaliw: biometanu, bioetanolu i biodiesla . To technologie znane od lat, sprawdzone, ale – bądźmy uczciwi – nie są one odpowiedzią na najtrudniejsze wyzwania dekarbonizacyjne czyli lotnictwo i żeglugę. Z kolei zrównoważone paliwa lotnicze (SAF – Sustainable Aviation Fuels) i paliwa oparte na wodorze wymagają, zdaniem IEA, „silniejszego wsparcia politycznego” . W praktyce oznacza to, że bez dodatkowych regulacji i subsydiów te technologie nie wejdą na rynek w wystarczającej skali. Lotnictwo i żegluga – dwa sektory najtrudniejsze do zdekarbonizowania – wciąż czekają na przełom.

Materiały niskoemisyjne – obietnica bez pokrycia?

Osobny temat to stal, cement, aluminium i amoniak o bliskiej zeru emisyjności (ang. near-zero emissions materials). IEA prognozuje, że wartość tego rynku osiągnie zaledwie 5 miliardów USD (scenariusz CPS) lub 20 miliardów USD (STEPS) do 2035 roku . Dla porównania – to ułamek wartości rynku samych baterii do EV. Premie kosztowe za produkcję „zielonych” materiałów pozostają, zdaniem IEA, „zaporowo wysokie” (prohibitively high) .

Martwi mnie to bardzo, ponieważ cement i stal to fundamenty budownictwa, a ich produkcja odpowiada za znaczną część globalnych emisji przemysłowych. Jeśli do 2035 roku rynek niskoemisyjnych materiałów będzie wart tyle co jedna sieć fast-foodów, to powinniśmy zadać sobie pytanie, czy nasza strategia dekarbonizacji przemysłu ciężkiego jest adekwatna.

Geopolityka dekarbonizacji

Przechodząc do kwestii, która w mojej ocenie jest krytyczna, ale źle adresowana w przestrzeni publicznej. Handel kluczowymi czystymi technologiami osiągnął historyczne rekordy w drugim kwartale 2025 roku. Globalna wartość handlu netto tymi technologiami ma wzrosnąć z 290 miliardów USD (2025) do 620 miliardów USD do 2035 roku, a eksport netto samych Chin sięga 375 miliardów USD – co stanowi 10% ich całkowitego eksportu towarowego .

Eksport chińskich EV wzrósł do 50 miliardów USD w 2025 roku, a rynki wschodzące stanowią już 40% tego eksportu – w porównaniu z mniej niż 5% w 2020 roku. Ale to nie eksport jest tu największym problemem. Kluczowa kwestia to kontrola łańcuchów dostaw.  Chiny kontrolują 60-85% zdolności produkcyjnych w kluczowych ogniwach łańcuchów dostaw czystych technologii. To obejmuje przetwarzanie minerałów krytycznych, produkcję ogniw bateryjnych, komponentów fotowoltaicznych i wielu innych elementów.

IEA szacuje, że miesięczna przerwa w eksporcie chińskich baterii spowodowałaby 17 miliardów USD strat w produkcji samochodów elektrycznych na całym świecie. Analogiczna przerwa w dostawach komponentów solarnych oznaczałaby 1 miliard USD miesięcznych strat dla producentów spoza Chin.  Mamy więc tutaj paradoks paradoks: dekarbonizacja – proces, który miał uniezależnić nas od paliw kopalnych (i krajów, które je kontrolują) – stworzyła nową zależność. Tyle że zamiast od ropy z Bliskiego Wschodu, jesteśmy teraz uzależnieni od baterii i paneli z Chin – i niestety niewiele robimy, żeby to się zmieniło.

 Spadek inwestycji – sygnał ostrzegawczy

Na koniec warto zwrócić uwagę na trend, który powinien budzić niepokój: globalne inwestycje w zdolności produkcyjne czystych technologii spadły z 220 miliardów USD w 2023 roku do 200 miliardów USD w 2024.

Spadek o 20 miliardów w skali roku – przy rosnących potrzebach dywersyfikacji łańcuchów dostaw – to sygnał, że dekarbonizacja może tracić rozpęd inwestycyjny. Czy jest to efekt niepewności regulacyjnej, rosnących kosztów finansowania, czy zwykłego nasycenia – tego raport wprost nie rozstrzyga. Ale w kontekście dominacji Chin ten spadek jest szczególnie niepokojący dla Europy i USA, które próbują odbudować własne zdolności produkcyjne. Nie mając własnych mocy produkcyjnych na odpowiednim poziomie dekarbonizacja może być po prostu trudna do realizacji.

 Co to wszystko oznacza w praktyce?

Podsumowując: dane z IEA Energy Technology Perspectives 2026 rysują obraz świata, w którym transformacja energetyczna jest faktem ekonomicznym – nie ideologicznym postulatem. Rynek czystych technologii rośnie dwucyfrowo, koszty kluczowych technologii spadają, a OZE są tańsze od paliw kopalnych w większości zastosowań.

Jednocześnie – i to jest kluczowy wniosek, który warto zabrać z tego raportu – dekarbonizacja nie jest wyłącznie kwestią klimatyczną. To coraz bardziej kwestia geopolityczna i przemysłowa. Koncentracja łańcuchów dostaw w jednym kraju, spadek inwestycji produkcyjnych i nierówne tempo rozwoju poszczególnych technologii to ryzyka, które mogą zdecydować o tym, kto będzie beneficjentem, a kto ofiarą tej transformacji.

W moim przekonaniu, najważniejsze pytanie na najbliższą dekadę nie brzmi „czy dekarbonizacja się opłaca” – bo na to odpowiedź jest już jednoznaczna. Pytanie brzmi: kto ją kontroluje. I dane z tego raportu sugerują, że na dzień dzisiejszy odpowiedź jest niepokojąco jednoznaczna.

Zachęcam zapoznania się z wykresami z tego raportu, są one naprawdę ciekawe!

 Literatura

[1] International Energy Agency, Energy Technology Perspectives 2026 – Executive Summary, IEA, maj 2026. Dostępne: https://www.iea.org/reports/energy-technology-perspectives-2026/executive-summary

eko-logicznie.com
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.